Przejdź do głównej zawartości

Posty

073. Pączuś w maśle.

 Dobiega końca okres tzw. "wizyt duszpasterskich" (ach, ten sarkastyczny dowcip kleru). Nie będę Ci na ten temat suszył głowy, bo pewnie wiesz o tym więcej ode mnie (od 19-go roku życia nie miałem przyjemności, ani nieprzyjemności z żadnym księdzem, ewentualne spotkania kończyły się moim stanowczym "nie, dziękuję!"), a od wejścia Polski do UE mieszkam poza Ojczyzną, chwaląc sobie wybór bardziej cywilizowanych regionów Europy. Chciałbym się jednak z Tobą podzielić swoimi przemyśleniami dotyczącymi komentarzy do "kolędy", jakie widywałem w sieci. Rzuciło Ci się prawdopodobnie w oczy, że w tym roku oprócz tradycyjnego już narzekania wiernych na "książęce" wymagania, pojawiło się wyjątkowo wiele narzekań duchownych. I to nie, że "mało, za mało, stanowczo za mało", ale w kwestii bezpieczeństwa. Coraz częściej, jeśli wierzyć tym relacjom, dochodzi do aktów agresji wobec wędrujących po kolędzie księży (głównie słownej, ale zdarza się i fizyczn...

072. Jest wolna, może robić co chce, ale tak, jak należy.

 Swojego czasu nieodżałowanej pamięci Christopher Hitchens przyrównał religię do systemu totalitarnego panującego w Korei Północnej, z tą różnicą, że niewola w kraju Kimów kończy się w chwili śmierci, a w religii zabawa się dopiero wtedy zaczyna. Przypominam Ci o tym w kontekście niedawnej wypowiedzi naszej koleżanki (mojej i małżonki mej, Świechny), której skrót zawarłem w tytule notki. Nie wspominałbym o tym tu, na tym blogu, gdyby nie fakt, że koleżanka jest ściśle związana z kościołem katolickim (działa na tak wysokim szczeblu, że dla kobiety, to już niemal mowa o szklanym suficie w tej instytucji). Kościół wyznaje tę samą doktrynę: OCZYWIŚCIE, JESTEŚ WOLNYM CZŁOWIEKIEM I MOŻESZ ROBIĆ CO CHCESZ, POD WARUNKIEM ŻE BĘDZIESZ ROBIĆ JAK NALEŻY. Tu obowiązkowo drobnym druczkiem dodajemy: "a należy się nas słuchać". Cooo..., kontekst jest słabo wyjaśniony i tekst niezbyt przez to jest czytelny...? Służę uprzejmie rozwinięciem tematu. Koleżanka przyjęła do siebie osobę potrzebując...

071. Święta, tradycja i inne sprawy.

 Niedługo znowu święta, zabijemy świnię, bo Bóg się rodzi, a kiedy już Bóg się narodzi, to wtedy nas oswobodzi (Dezerter, Jestem spokojny) Uwielbiam ten cytat, taka uaktualniona, szczera pastorałka opisująca wspaniałą polską tradycję udawania, że ktoś przyjdzie i za nas odwali naszą robotę, jeżeli tylko będziemy dostatecznie długo i wytrwale kadzić mu odpowiednio wazeliniarskie i służalcze pochlebstwa. Powiem Ci, że oczywiście znam instytucje, które promują lizusostwo, np. kościół Wojtyły, Rydzyka, czy innego Głódzia albo Jędraszewskiego, ale szczerze powątpiewam w profity ze strony bytu zmyślonego, zwłaszcza jeżeli objawem uwielbienia ma być zaszlachtowanie świniaka i zażeranie się nim do bólu brzucha. Nie samym świńskim truchłem jednak żyje człowiek, bo przecież nasza narodowa tradycja mówi o odbiciu pierwszej flachy o północy z 24-go na 25-go grudnia. Co ciekawe, duża część miłośników tego sposobu świętowania ma go poniżej pleców i startuje wcześniej, bo przecież Jezusek się nie...

070. Przygody Wilgotnej Pani.

 ...kierownictwo teatru i lewicowi aktywiści dokonali wulgarnej profanacji, wyszydzając katolicką procesję. W uroczystym orszaku wniesiono rzeźbę złotej waginy, którą ustylizowano na podobieństwo figury Matki Bożej... Powyższy cytat pochodzi z żartobliwie-humorystycznego oświadczenia erotomanów z Porno Jurnis..., a nie..., przepraszam, to autentyczne pogróżki tej współfinansowanej przez Moskwę fundamentalistycznej organizacji pseudoprawniczej próbującej wprowadzić w Polsce parakatolicki szariat (badają, czy można przeciw artystce ukuć zarzut obrazy uczuć religijnych i szerzenia pornografii). Chodzi oczywiście o rzeźbę "Wilgotnej Pani", którą podczas happeningu "Sabat Dobrego Początku" wprowadzono na inaugurację objęcia stanowiska dyrektorki Teatru Dramatycznego w Warszawie przez Monikę Strzępkę do jego foyer. Sprawa ucichła, ale warto ją przypomnieć, bo skoro nie dało się szariatem, to można PiSiorem. Wojewoda Radziwiłł unieważnił zarządzenie prezydenta Warszawy pow...

069. Ksiądz generał tajnym współpracownikiem SB.

 Sąd okręgowy w Lublinie uznał księdza generała Sławomira Żarskiego kłamcą lustracyjnym. Według sądu materiał dowodowy wskazuje na to, że nie dość, że został zarejestrowany jako TW pseudonim "Pątnik", ale był nawet określany jako dobre źródło informacji, przydatne do rozpracowywania ochranianych operacyjnie środowisk". Mało tego, Żarski podjął współpracę z SB już po zabójstwie Popiełuszki, gdy tylko najgorsze miernoty się na taki krok decydowały i TRWAŁ przy niej do samego końca. Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski znany z badania środowisk kościelnych pod kątem tajnej współpracy z SB mówił kiedyś, że zaledwie co dziesiąty ksiądz był donosicielem bezpieki. Nie wiem, czy określiłbym taki odsetek słowem "zaledwie", ale nie o to chodzi, gdy komuszy kapuś trafia do wojska jako kapelan. Kult - Grzesznik. Wiesz na czym polega spowiedź. Nawet jeżeli nie praktykujesz, coś tam Ci się musiało obić o uszy. Przez całe lata Polacy, jak ci ostatni idioci chodzą się spowiadać u ...

068. Jak Jędraszewski focha zarzucił.

Dzień bez przypału, to dzień stracony. Wie o tym Jędraszewski Marek, z zawodu arcybiskup, który postanowił udowodnić, że nie darmo praktykował laskę  łaskę u Julka Paetza, kolegi po fachu, a po godzinach, gwałciciela kleryków. Tak tak, tego Julka, co to o nim Wojtyła nic ni chu-chu nie wiedział, że taki z niego jurniś i z tej niewiedzy go w końcu odwołał. Co prawda mamy zeznania świadków, którzy informowali Kremówę o gwałtach arcybiskupa, ale rozmowa z papieżem pierdyliardlecia wyglądała wtedy mniej więcej tak: Molestowany kleryk Wasza Świątobliwość, byłem gwałcony przez biskupa poznańskiego. Karol Kremówa Pomidor. Ale o czym ja to..., aha, Jędraszewski....! Otóż właśnie pan Marek strzelił focha i złożył rezygnację z funkcji, nomen omen, CZŁONKA Rady Fundacji "Dzieło Nowego Tysiąclecia", bo przyznała nagrodę "Totus Tuus Medialny im. bpa Jana Chrapka" (nie, to nie kabaret, nagroda naprawdę tak się nazywa) katolickiemu tygodnikowi "Przewodnik Katolicki". Ból...

067. Spróbuję pomóc panu biskupowi.

 Śledzisz rozmowy dziennikarzy z polskimi duchownymi? To dość ciekawe doświadczenie, mnie na przykład wciągnął wywiad pana Grzegorza Rysia, z zawodu księdza biskupa, a nawet arcybiskupa, w którym przyznawał się do niezrozumienia najprostszych spraw. Pozwolisz, że mu pomogę, a będzie mi miło, jeśli i TY spróbujesz mu pod tekstem coś wytłumaczyć. Zacznę od sprawy nowszej: Gdy pan Grześ został spytany o zapowiedź apostazji Dawida Podsiadły, wyznał że NIE do końca ROZUMIE rozmowy o apostazji w mediach, bo według niego, to sprawa intymna. Tłumaczę: Jeżeli apostazja jest tak intymna, jak wiara, to przecież biskupi sami wciskają ją do mediów. Pan Dawid po prostu STANĄŁ W PRAWDZIE, a jak powiedział JEZUS: "PRAWDA WAS WYZWOLI". A tak już najprościej i bez ściemy, panie Ryś, to Dawid Podsiadło słusznie kombinuje, że Polakom potrzebne jest unaocznienie faktu, że tak można zrobić i ludzie po takim akcie lepiej się z tym lepiej czują. To już przerabiała małżonka ma Świechna, jeszcze w cza...