Jeżeli sięgniesz pamięcią w przeszłość, do lat nauki historii, przypomnisz sobie ciekawą zależność: Wszelakiej maści autokraci potrzebowali jasno sprecyzowanego, łatwego do identyfikacji wroga. Żyd, Cygan, komunista, Ukrainiec, Niemiec, Polak, Rusek, Pers, Kartagińczyk, Filistyn. W mafii stworzonej przez Wojtyłę rolę taką pełnili komuniści i ateiści. O ile krzywdy zadane przez państwa komunistyczne w imię idei można wskazać, o tyle ateiści po prostu nie wierzą w bogów, co wadowickiemu miłośnikowi pomników własnych było ewidentnie nie w smak. Stąd na przykład podczas wizyty w Ukrainie raczył był powiedzieć "musimy przeciwstawić się zalewowi ateizmu!", a jego słowa nie zostały uznane za oburzające, no bo jakże by to było, by nasz santosubito robił coś oburzającego?! Nie wolno się oburzać na pana papieża, ny-ny-ny!!! A gdybym to ja, albo co gorsza liberał jaki powiedział "musimy przeciwstawić się zalewowi katolicyzmu!"...??? Aaaaa..., to wtedy byłaby zupełnie inna syt...