No i nadchodzą! Wielkimi krokami zbliżają się najbardziej niedorzeczne święta, jakie znam. Ich "głębi" nie potrafiłem pojąć nawet wtedy, gdy byłem łatwowiernym dzieckiem. Jakoś nigdy nie mogłem kupić historii, że Bóg zezwolił na ukrzyżowanie swojego syna, który był nim samym i modlił się do niego, czyli siebie samego (sic!) przed swoją, ale nie jego śmiercią, która była konieczna, żeby mógł wybaczyć grzesznikom, bo po prostu gdyby nie dał sam siebie zaszlachtować, to by nie dało rady wybaczyć komukolwiek! Uzasadnienie jest takie, że to dlatego, by mogło "WYPEŁNIĆ SIĘ PISMO" ! Po prostu każdy sąd i każda grupa badaczy naukowych pada na kolana przed takim logicznym dowodem, a co dopiero ja! Zwłaszcza, że PISMO tworzone było przez ledwo piśmiennych, starożytnych pasterzy kóz z okolic Judei, twierdzących stanowczo, że Ziemia powstała nim się pojawiły gwiazdy, a światło istniało, nim powstało jego źródło. To się nie broni nawet jako metafora. Wracając do PASJI: Zdradzę...