Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą Tadeusz Rydzyk

007. Kazanie o kazaniu.

Przygotowywanie kazań wyobrażam sobie mniej więcej tak, jak przygotowanie notki na bloga, ale z podkręceniem dramaturgii, bo do zwykłej opowieści trzeba jeszcze wkręcić pana Pana i pana Szatana. Zawodowcy muszą to wszystko powiązać z tacą, wypominkami, intencjami, kolędą i numerem konta, bo przecież mają swoje potrzeby, a nawet pokusy, bo jak mawiał klasyk: "Nie dajmy się. To że ksiądz zgrzeszył? No zgrzeszył! A kto nie ma pokus?"  I w tym momencie już wiadomo..., będę się czepiał ojdyra..., chociaż..., jak się dobrze wczytasz, to nie tylko. Wyobrażam sobie sytuację, gdybym to ja był ministrem sprawiedliwości, a ktoś nagle w mojej obecności zaczął bronić pedofilów i ich mecenasów, nazywając ich męczennikami. Obrót na pięcie, szatnia, drzwi, kilka poleceń służbowych sprawdzenia zawartości komputera pedofilofila (zdaje się, że zbudowałem nowe słowo), jego kontaktów, archiwów. Tylko, że ja w takiej sytuacji bym się nie znalazł. Nie dlatego, że bym nie mógł być ministrem sprawie...