Na "fejsbukowym" profilu "Psycholog w Lublinie" znalazłem post niechcący oddający istotę Wielkiego Tygodnia. Zostawiam Ci to do oceny indywidualnej: Oczywiście jest to ilustracja patologii polegającej na przyjmowaniu roli ofiary, dla Polek o tyle istotna, że bardzo popularna wśród płci pięknej nad Wisłą, ale gdyby tak rozważyć rolę poświęcenia w religii chrześcijańskiej.... A my wraz z żoną wyskoczyliśmy do polskiego sklepu na zakupy, żeby nam świątecznych paluszków nie zabrakło, a tu jakaś pani przez radio pouczała, by przeżyć Wielki Piątek godnie. I teraz mam swoistego "maindfaka", bo z tego, co pamiętam, to nikt tak nie froteruje kolanami podłóg, jak chrześcijanie w ten właśnie dzień. No i do tego ta rytualna wymiana płynów ustrojowych, poprzez ślinienie nóg figurki przybitego do krzyża człowieka. Szczerze? Za skarby Świata mi się to z godnością nie kojarzy! Ale co kto lubi, dzień wcześniej wysokiej rangi duchowni tej religii myli nogi starców. Nie wi...