Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą przymus

093. Kłamcy i zdrajcy Polski.

Przeróżne znam rodzaje kłamstwa: Od przemyślnego, wielopoziomowego, aż po kłamstwo bezczelne, prostackie, parafrazując klasyka, nie dające sobie wmówić, że czarne jet czarne, a białe jest białe, kłamstwo jak to: Pan Wacek D. twierdzi, że konkordat (umowa międzypaństwowa między Polską a Watykanem) zapewnia dwie godziny religii w szkole, choć konkordat słowem o tym nie wspomina! Domyślasz się już, kim jest pan Wacek...??? Tak! To zawodowy ksiądz, biskup, a nawet arcybiskup. Myślę, że mało kto potrafi tak łgać bez zająknienia, jak ci profesjonalni blagierzy. Kolega po fachu wyżej wspomnianego pana, Jędraszewski Marek, idzie zaś o krok dalej, atakując pomysł zobowiązania szkół do umieszczania lekcji religii na pierwszej, bądź ostatniej godzinie. Słuchaj, słuchaj, bo to dobre jest..!!! Cytuję: "Próbuje się gasić światło Chrystusa w sercach i umysłach młodzieży". Mówi  to przemocowy tłuk, członek pamiętnej ekipy Paetza, opiewanej przez nieznanego wieszcza: Gdy jest ci smutno i swęd...

064. Dlaczego? Żeby babci nie było przykro, bo wspieram męża, bo żona mi kazała!

  Dziś czytałem  ten oto artykuł (kliknij tu)  omawiający kwestię chodzenia do kościoła ludzi niewierzących, bądź nie identyfikujących się z kościołem rzymskokatolickim. Podawano w nim powody jak w tytule notki, oczywiście poparte "świetnymi" uzasadnieniami. Powiem Ci tylko, że ręce i nogi mi opadły. Dorośli ludzie racjonalizujący swój strach przed byciem sobą tak marnymi tłumaczeniami, jak "nie wierzę w ten cyrk, ale dla męża to ważne, więc go wspieram" (w czym go niby wspiera, nie mam bladego pojęcia, toć do wykonywania obrzędów, ani tym bardziej do wiary nie jest mu potrzebna), czy "żona kazała, sam uważam, że obecny kościół nie ma nic wspólnego z wiarą i bogiem, ale małżeństwo to sztuka kompromisów" (co za okrągły banał uzasadniający ubezwłasnowolnienie, od kiedy to małżonce potrzeba kompromisu w tym, czy ona pójdzie, chce to niech idzie - problem tkwi w tym, że wymusza chodzenie do kościoła tego biednego niewolnika). "Żeby babci nie było przykro...

015. Kult przymusu i posłuszeństwa.

Zdarzało Ci się słuchać wypowiedzi duchownego katolickiego, który twierdził reklamując swoje wyznanie, że jego źródłem jest objawione słowo boże (czy coś w tym guście) zawarte w tzw. Piśmie Świętym? Pytam, bo ja się z tym stykałem niejednokrotnie i to w kontekście wyższości nad innymi wyznaniami, czy też filozofiami życiowymi . Wiesz, co ja na ten temat sądzę? Po pierwsze, na szczęście nie jest, na szczęście religia ta nie opiera się na Biblii , bo nikomu na dobre by to nie wyszło. Gdzieś w sieci natrafiłem na pomysł zabawy, polegający na czytaniu losowych fragmentów Pisma i wykonywaniu dokładnie tego, co tam jest opisane. Wygrywa ten, kto jako ostatni trafi do więzienia (lub na oddział zamknięty kliniki psychiatrycznej). Maciej Maleńczuk - Rycerz Maryi. Jeżeli uwierzysz mi na słowo, bądź sprawdzisz na własny rachunek prawdziwość wytłuszczonej tezy, powstanie pytanie: Na czym w takim razie się ona opiera? Od razu uprzedzę, że z pewnością nie na Dekalogu, jeśli już są jakieś przykazan...

005. Przestraszyć i wymusić.

Jestem przekonany, że często słyszysz hipotezę, jakoby religia chrześcijańska opierała się na strachu, traktowanym jak narzędzie do wymuszania określonych zachowań. Powiem ci od razu, że nie sądzę, by strach przed "piekłem" był głównym czynnikiem determinującym przynależność do religii chrześcijańskiej, bardziej bym się skłaniał do lęku przed ostracyzmem, czy wykluczeniem z grupy, w której wierzący wzrastali, jako jednego z głównych powodów kontynuowania praktyk religijnych. Oczywiście nie samego, bo dorzuciłbym pragnienie stałości, bezpieczeństwa, logicznego celu życia (im bardziej wzniosły, tym lepiej chwyta za serce). Chętnie bym na ten temat podyskutował, bo naprawdę nie sądzę, by motorem tej wiary była chęć naśladowania Chrystusa. Dlaczego? Ano dlatego, że z miejsca rodzi się w mojej głowie pytanie: "Na podstawie doświadczeń dzisiejszego dnia, opowiedz mi drogi wierzący przyjacielu, jakimi konkretnymi czynami naśladowałeś dzisiaj Jezusa", przy czym pamiętam, że...