Przejdź do głównej zawartości

144. Ból dupy, czyli niekończący się serial o przygodach obrażonych uczuć.

Porzuć swe codzienne czynności i połącz się ze mną w bólu, bo się uczucia znowu poobrażały. Strapionym wielce, gdyż młodzież przyczyną owej obrazy się stała. Podczas festiwalu "Polandrock 2026" grupa bawiących się ludzi w pewnym momencie zaczęła radośnie śpiewać "Barkę", a ktoś zaczął wymachiwać portretem Wojtyły. Nie wiem, czy było to z okazji godziny 21.37 (jest taka możliwość), ale faktem jest, że jakaś ekipa zrobiła się z tego powodu wyjątkowo radosna. No i zaczęło się! Jeżeli jeszcze nie wiesz, to była oczywiście wielka obraza oraz bezwzględnie "WINA TUSKA OWSIAKA".

Gdybym porozmawiał o tym z dowolnym mieszkańcem Europy, zapytałby "ale w czym jest problem, gdzie tu obraza?", jednak w Grajdołkowie okazuje się, że problem jest, i to poważny. Uczucia religijne katolibów są bardzo delikatne, choć oczywiście nie martwią się takimi drobiazgami, jak zgwałcenie dziesięciolatka przez księdza, którego Wojtyła w nagrodę awansował. No, ale żeby śpiewać na Polandrock "Barkę", i to z uśmiechem na ustach, to jest naprawdę bolesny cios w samo serce ich wiary.


Taniec Jana Pawła

Wiesz skąd się wziął ten ból? Nie jest to szczególnie skomplikowane. Gdy Wojtyła odwalił kitę, a tak się stało, że akt ten dokonał się o godzinie 21.37, w Polsce rozpoczął się nieformalny konkurs na to, kto bardziej rozpacza po śmierci pana Karola oraz kto lepiej czci jego pamięć. Ciężar tej paranoi zrzucono na młodzież. To jej dopisano do listy lektur infantylną twórczość "wielkiego rodaka", to on stał się tematem programów telewizyjnych, filmów, prac maturalnych, niezliczonych godzin lekcyjnych (tak religii, jak języka polskiego, wiedzy o społeczeństwie, historii, jak i jasna cholera wie jeszcze jakich). Oficjalny życiorys tego pana z godziną jego śmierci włącznie, stał się kolejnym materiałem do wykucia na pamięć, a pytanie "Kto jest najwybitniejszym autorytetem w historii i dlaczego Jan Paweł II" stało się żartem powtarzanym równie często jak za mojej młodości (z tym, że w miejscu pana papieża wymieniany był przez nas Lenin). My w reakcji na indoktrynację komunistyczną dla jaj wyśpiewywaliśmy "Międzynarodówkę" oraz hymn "Związku Radzieckiego", współczesna młodzież zrobiła to z "Barką". Młodzi robili to spontanicznie, zazwyczaj na domowych imprezach, a latem także w plenerze, np. na Polandrock, choć oczywiście nie tylko. Tym się kończy, gdy ktoś jakiegoś dziadersa próbuje wykreować na bożka. Oczywiście ci poobrażani dobrze wiedzą, że dali ciała tą swoją nachalną ideologizacją, a przez to są jeszcze bardziej wściekli na młodzież, bo przecież nie na siebie.

GŁUPI NIEDŹWIEDZIU, GDYBYŚ W MATECZNIKU SIEDZIAŁ,
NIGDY BY SIĘ O TOBIE WOJSKI NIE DOWIEDZIAŁ!

Komentarze

  1. Niby nikt nie widział tych obrażonych uczuć religijnych ani nie stwierdził za pomocą nauki, a tu proszę: są! Matka Boska Tęczowa, Wojtyła Machany, Barka Śpiewana, Tęcza Placowo-Zbawicielowa - wszystko to godzi w uczucia patolickie! Dawać prokuratora i hajże na Soplicę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby jeszcze nazywano je, jak na to zasługują, urażoną pychą, lepiej bym to zniósł. Wszak to poparte gorącą chęcią jedynie twierdzenie, iż nie ma lepsiejszej wiary, niż ta powstała na podstawie książki starożytnych pasterzy kóz z okolic Jerozolimy, to tak wielka, że aż trudna do wyobrażenia pycha, bo jedyną jej podstawą jest to, iż to jest ich wiara.

      Usuń
    2. I tutaj ma odzwierciedlenie porzekadło, że pycha kroczy przed upadkiem. Mohery powymierają i pula urażanych mocno się skurczy. Młodzi nie chcą już wierzyć w te brednie.

      Usuń
    3. Najlepsze jest to, że gdy będzie mniej urażonych, to i mniej "obrazy uczuć". Bo popatrz chociażby na szkołę. Uczniowie często kpią z uczniów, a nawet z nauczycieli. Tak się składa jednak, że jedynie z tych, którzy okazują wkurwienie, bo ci, którzy ignorują kpiny zupełnie nie są atrakcyjni jako obiekt żartów. Nie ma reakcji, nie ma frajdy.

      Usuń
    4. Miałam taką klasę, która od początku testowała sobie nauczycieli. Kiedyś mi powiedzieli, że w wyniku testów dzielą nauczycieli na takich, których szanują i na tych, których gnębią. W rzeczy samej, niektóre koleżanki wychodziły od nich z lekcji z płaczem. O mnie powiedzieli: "Panią szanujemy. Jak były jakieś wątpliwości, to szybko je pani rozwiała tymi dziesięcioma jedynkami na koniec roku".

      Usuń
  2. Taki urok demokracji, że większość chce paragrafu o obrazie uczuć religijnych. Wybraliśmy sobie przecież nawet (i to po raz kolejny, trzeci z rzędu!) prezydenta, który bez wątpienia będzie dbał o to, by nie wykreślić tego paragrafu z kk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, że demokracja wybrała takiego prezydenta, ale dyktatura z takim prezydentem byłaby jeszcze mniej urokliwa.

      Usuń
    2. Pierwszy Kibol RP dyktatorem? Wizja jest tak nieprawdopodobna, że aż śmieszna :D

      Usuń
    3. Prawda? Taki anioł ;-) Pewnie by chciał nas obowiązkowo do dyktatorskiego raju pod swym światłym przewodnictwem zaprowadzić, ale jeszcze jest na to za krótki.

      Usuń
  3. ten bol dupy to tradycja narodowa :-)))
    natomiast owszem trzeci sezon 1670 dobrze sie zaczyna, właśnie konsumujemy, bardzo mnie bawi ten serial jako historyka, rozśmiesza do łez i oraz nagromadzenie narodowych absurdów POWALA. 🙈

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie w dobry humor wprawia zastanawianie się, kto jeszcze się święcie obrazi na serial komediowy. Bo autor scenariusza jedzie równo. Chociażby w przytoczonym filmiku, gdy "prawdziwy mężczyzna" jest tak zachwycony swym własnym tańcem, a drugi "prawdziwy mężczyzna" własną grą i śpiewem, że nie zauważają, iż jego partnerki, a nawet żony, flirtują w tym czasie z kim innym. traf chce, że ze sobą :-) No i takich smaczków uderzających w "zwykłego obywatela" jest bardzo dużo, co doceniam, bo łatwo śmiać się z "ELIT", żyjąc pomiędzy szaraczkami. Trzeba mieć jaja, by żartować również z tych, wśród których się żyje, choć i elitom się dostaje.
      Jak już pisałem w komentarzu do Frau Be, ów ból dupy wynika z pychy. Tradycja, a może cecha narodowa. Ciekawe byłoby pokuszenie się o wskazanie możliwych przyczyn, tylko że jest tu spory materiał do analizy i opracowania.

      Usuń
  4. Sensację muszą być, bo jak byłoby bez nich? Nuda! 🤣

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie. Napisałeś komentarz 15-go sierpnia, czyli w święto państwowe, wojskowe i kościelne jednocześnie. Spodziewam się, że spora grupa katonarodowców z żarem w oczach wysłuchiwała księdza na kazaniu, prezydenta podczas przemówienia. A pamiętajmy, że była to sobota, więc po niej wolna niedziela, w dodatku dla niektórych wakacje. Czy w tym kontekście sensacją można nazwać, co wyrabiali katonarodowcy przy wieczornym grillu lub podczas nocnego wyjścia do knajpy? W TO WŁAŚNIE ŚWIĘTO? Bo nikt mnie nie przekona, że z okazji święta zrezygnowali z ulubionych czynności przeprowadzanych w czasie wolnym (mam tu na myśli głównie spożycie dziwnych płynów, ale nie tylko).

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

132. Ani terapeuta, ani etyk, ani też pedagog. Z pewnością nie medyk.

Jeżeli mieszkasz w Polsce, prawdopodobnie spotykasz się na co dzień z próbami przekonywania, że ksiądz, to taki dobry pan, który jest takim superpsychoterapeutą. Znaczy się, psychoterapeutą, tylko że o niebo lepszym od tego po psychologii i odpowiednich studiach dodatkowych. Otóż ksiądz nie jest psychoterapeutą! Ksiądz jest dokładnym przeciwieństwem psychoterapeuty. Celem terapeuty jest sprawienie, by osoba terapeutyzowana wzięła na siebie odpowiedzialność za własne życie, podczas kiedy ksiądz wciska kit, że jej życiem zajmie się niejaki Jezus Chrystus, trzeba mu tylko zaufać. Psychoterapeuta powie terapeutyzowanemu: "Przestrzegaj zaleceń terapeutycznych". Ksiądz mu powie: "Ufaj Panu". Spotykasz też niewątpliwie sugestie, że ksiądz (ewentualnie katecheta) jest przygotowany do nauczania etyki. Otóż ksiądz nie jest etykiem! Ksiądz jest dokładnym zaprzeczeniem etyka. Etyk rozważa dylematy moralne, wie, że w realnym życiu niektórych problemów nie sposób jednoznacznie ro...

131. Menelski cud.

W 2-gą niedzielę zwykłą, czyli 18-go stycznia wierni w kościele katolickim mieli nie lada gratkę, albowiem odbywało się wtedy w świątyniach jedno z ciekawszych czytań Ewangelii, traktujące o weselu w Kanie Galilejskiej. Zastanawiasz się czasem, o czym jest ta opowieść? Na wszelki wypadek ją przypomnę: Ewangelia (J 2, 1-11) Trzeciego dnia odbywało się wesele w Kanie Galilejskiej i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa rzekła do Niego: — Nie mają wina. Jezus Jej odpowiedział: — Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? [Czy] jeszcze nie nadeszła godzina moja? Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: — Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie. Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Jezus rzekł do sług: — Napełnijcie stągwie wodą. I napełnili je aż po brzegi. Potem powiedział do nich: — Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście we...

126. Pociąg do Eucharystii oraz czas lęków i strachów.

 Na początek ciekawostka: w Żorach (woj. Śląskie) 38-letni włamywacz włamał się do zakrystii i wydudnił na miejscu całą butelkę wina mszalnego. Taki miał pociąg do Eucharystii! Nie wiem, czy to przed przyjęciem "krwi Chrystusowej", czy już po, rozwalił skarbonkę i zawinął znajdujące się w niej datki. Dzięki temu powstał taki oto limeryk.  Pewien włamywacz w Żorach, wbrew wszystkim, Wino wyżłopał mszalne z zakrystii. Brał i pił z niego Z nakazu Pańskiego, Bowiem miał pociąg do Eucharystii. Przypomniał mi się cytat: BIERZCIE I PIJCIE Z NIEGO WSZYSCY TO JEST BOWIEM KIELICH KRWI MOJEJ, NOWEGO I WIECZNEGO PRZYMIERZA, KTÓRA ZA WAS I ZA WIELU BĘDZIE WYLANA NA ODPUSZCZENIE GRZECHÓW, TO CZYŃCIE NA MOJĄ PAMIĄTKĘ I jak sądzisz, uszlachetniła go ta pamiątka? Helloween - Halloween Dosyć o tym, dziś Halloween, czyli dzień wielkiego bólu dupy konserwatystów, którzy co prawda równie chętnie się przebierają i napieprzają petardami, ale akurat innego dnia i teraz twierdzą, że jak się przebierz...