Najbardziej lubię, jak ktoś próbuje swoje wierzenia udowodnić naukowo. Znasz panią nazwiskiem Gloria Polo? To kolumbijska dentystka, którą trafił piorun. Kilka dni przebywała w śpiączce, a potem swoje haluny opisała, niczym najprawdziwsze na Świecie przygody, gdy stała u bram Nieba i Piekła. Sam Jezus dokonał sądu nad jej życiem i dał jej drugą szansę, więc teraz kosi siano na opowiadaniu tej historii. A ja bym się bardzo chciał dowiedzieć, czy potrzebowała kapciuszków na zmianę, bo to jednak wiesz-rozumiesz..., sfery niebieskie! Bym załatwił zawczasu jakieś gustowne papucie!
Mózg człowieka działa na elektryczność. Wszelkie bodźce, które do niego docierają oraz z niego wychodzą, to impulsy elektryczne. Taką formę mózg rozumie i co mu zrobisz?! I teraz wyobraź sobie, że w okolicy tego wrażliwego na prąd procesora rozładowano w jednej chwili kilkadziesiąt milionów volt napięcia. Chyba mają prawo się styki poprzepalać, nie sądzisz??? Pani dentystka jednak jeździ po Świecie i "daje świadectwo".
I dobrze! Ja też mam do przekazania świadectwo! Świadectwo kolegi, który miał udar mózgu. Każdemu lekarzowi i każdej pielęgniarce świadczył (AUTENTYK), że właśnie znajdują się na transatlantyku pływającym pomiędzy Amsterdamem a Nowym Jorkiem, a prócz nich na pokładzie znajduje się mafia kradnąca telefony komórkowe i do mafii należą opiekunowie medyczni (taka pomoc dla pielęgniarek) - tu dyskretnie wskazywał na dwóch czarnoskórych pracowników w zielonych strojach tej właśnie grupy zawodowej. Masz może pomysł, jak to wykorzystać do celów religijnych???
Byłbym zapomniał!!! Zacząłem od naukowego dowodzenia wierzeń. Czy pan Meta (dawniej FB) podrzuca Ci od czasu do czasu taką "naukowo-katolicką" wklejkę mówiącą ni mniej, ni więcej, tylko że aby zostać ateistą, potrzeba uwierzyć, że (cytuję):
No i podobno brakuje im wiary, by w to uwierzyć.
Skoro mam ustosunkować się naukowo, to pierwsze pytanie brzmi: "A PO CZYM WNOSISZ"?! Tak się składa, że w znanym nam Wszechświecie nie istnieje ani porządek, ani precyzja. Nawet ciała stałe składają się z poruszających się chaotycznie elementów, a położenie elektronu jest nieznane, znamy jedynie jego prawdopodobne orbity. Nic nie jest precyzyjnie równe i widać to pod byle mikroskopem. Po jakiego grzyba wierzyć, że jest inaczej, skoro nie jest?! Życie, będące jednym ze stanów istnienia trwa jedynie w odpowiednich warunkach zewnętrznych, a po odwaleniu kity z powodu zmiany warunków na mniej korzystne, zamienia się w formę nieożywioną. Zupełnie nie wiem, dlaczego miałoby powstać coś z niczego, skoro teoria Hawkinga zakłada przemiany różnych form energii. Była energia, jest inna energia. Nawet wielki wybuch był dla niego jedynie granicą, do której z dzisiejszą wiedzą jesteśmy w stanie stawiać jakieś hipotezy, a nie absolutnym początkiem wszystkiego. Dlatego jeśli wierzący w inteligentny projekt chciałby już koniecznie stawiać pytania, niech nie zmyśla bzdetów na temat twierdzeń naukowych i wyglądu współczesnego Wszechświata. I w nic tu nie potrzeba wierzyć, do bycia ateistą wystarczy wiedza. Wiara jest atrybutem wierzących.
Natomiast zawsze do znudzenia będę powtarzał, że największą brednią środowisk chrześcijańskich jest opieranie wniosków na dziele starożytnych pasterzy kóz z okolic Jerozolimy, którzy już w pierwszych jego wersach stwierdzili, iż światło powstało, nim powstało źródło światła, a planeta powstała przed jej gwiazdą. Cytując Osiecką:
Hop-siup, wszyscy święci,
co mi się tak we łbie kręci?!
Hop-siup, hej mamuniu!
Kuku na muniu! Kuku na muniu!

Wierzący nie potrzebuje niczego udowadniać naukowo. Sama wiara wystarczy.
OdpowiedzUsuńMusi wystarczyć, jeśli nie ma wiedzy, ani narzędzi do jej zdobycia, ale i tak, jak tylko się któremuś zda, że wiedzę posiadł, to próbuje się tym co ma podeprzeć i wychodzą takie kwiatki, jak biblijne stworzenie Ziemi przed Słońcem i Gwiazdami, czy z dupy wzięte przekonanie, że na Świecie panuje porządek i precyzja oraz charakteryzujący wierzących kompletny brak znajomości założeń współczesnych teorii powstania Świata, bo głupia ta szkoła jest, a pani sinusa zadała!!!
UsuńJeśli odrzucić nadprzyrodzoną inspirację, biblijny opis stworzenia świata to nic innego, jak praca naukowców sprzed kilku tysięcy lat. Nie wykluczone, że ludzi w 4026 to, co naukowcy wypisują teraz, będzie bawić równie mocno jak ciebie Biblia.
UsuńNaukowiec przetwarza dane, a nie zmyśla ich sobie tak, by pasowały do hipotezy istnienia boga/ bogów. Owszem, czasem musi przyjąć jakieś założenia sam, ale pomiary je później weryfikują. Ot, taki Kopernik przyjął, że planety poruszają się po orbitach kołowych, ale dokładne obliczenia Keplera wykazały, że niezupełnie, bo orbity są eliptyczne. Nauka ma tę zaletę, że twierdzenie uważa za fałszywe, jeżeli znajdzie co najmniej jeden przykład na fałszywość twierdzenia i wtedy nanosi poprawki. Na Biblię nikt poprawek nie naniósł.
UsuńO! Niejaka Gloria Polo wpadła mi w ręce... w pracy. Zajrzałam, co to jest i nie dociekając, czyje to, gwizdnęłam ze stołu. W domu miałam ubaw po pachy, nazajutrz podrzuciłam arcydzieło tam, skąd wzięłam i musiałam podzielić się wrażeniami z czytelnikami. Było to dwa lata temu.
OdpowiedzUsuńhttps://szprotki-we-wlosach.blogspot.com/2024/01/93-spermopiekowstapienie-i.html
Przeczytałem wpis z ciekawością, bo na książkę i tak bym nie miał..., nazwijmy to..., cierpliwości, choć w gruncie rzeczy, to sprawa smaku, że tak Herbertem polecę. Mam tylko uwagę, że fragment o milionach sperm w każdym wytrysku wynika prawdopodobnie z taniego i nędznego tłumaczenia. Sperma oznacza w wielu językach nasienie, nasienie to plemnik, ktoś nie wziął tej subtelności pod uwagę. Skłaniam się ku tezie, że pani dentystka wychowana w Kolumbii przywykła do tego, że czegokolwiek nie wypierdziała, brane było za prawdę, w końcu jest panią doktÓr, więc pozwalała sobie na takie zmyślanki, bo jej dawno nikt nie spytał "A CO TY MI TU PIERDOLISZ"?! Innymi słowy, nie dostała informacji zwrotnej, by nieco bardziej prawdopodobne te kity wciskała.
UsuńTak, w sumie też doszłam do wniosku, że to kwestia tłumaczenia, ale naprawdę, klechy mają o swoich owieczkach takie mniemanie, że są idiotami i nie ma co inwestować w tłumacza. I jest to mniemanie jak najbardziej słuszne. Ktoś, kto czyta to z zapartym tchem i stolcem, a w każdym razie wierzy w te brednie, musi być idiotą.
UsuńAle ze ona tak jeździ po okolicy i opowiada? I że ktoś chce tego słuchać? Hmmmm.
OdpowiedzUsuńZ tego co zrozumiałem, to nie tylko po okolicy. Jeździ po świecie niczym zespół disco polo po Polsce. I też nie wiadomo kto chce tego słuchać, a okazuje się, że ktoś chce.
Usuń