Przejdź do głównej zawartości

143. Maryjogodzilla.

 W Konotopiu (woj. kujawsko-pomorskie) polski biznesmen, Roman Karkosik, postawił z funduszy własnych figurę kobiety wysokości 40 metrów stojącą na ponad 15 metrowym cokole. Z nieznanych mi powodów twierdzi, że to Maryja. Wzniesiona kosztem ok. 100 milionów złotych figura wygląda tak:



Mnie to się kojarzy raczej z Maryjogodzillą. Ewentualnie z polską wersją Buki.



Jak pisał Herbert, w gruncie rzeczy była to sprawa smaku. Tak, smaku, który każe wyjść, skrzywić się, wycedzić szyderstwo, choćby za to miał spaść bezcenny kapitel ciała, głowa.

Komentarze

  1. Ty Profanie! Jak możesz obrażać Bukę?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co?! Buka też zasługuje na swój pomnik, największy na Świecie!

      Usuń
    2. Buka zasługuje, ale porównywać TO COŚ do Buki?! Wstydź się!

      Usuń
  2. Godzilla oświadczyła, że to nie jest jej rodzina i do Maryji się nie przyznaje;-), a Ministerstwo Potworów odmówiło komentarza:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam takie podejrzenia. Brak wyrostków kostnych, brak ogona..., to nie może być rodzina :-), a w ministerstwie, jak to w ministerstwie, ktoś coś podpisze bez czytania dokumentów i problem gotowy!

      Usuń
  3. Ale dlaczego nie Maryja? Za taką kasę mógł to nazwać jak tylko chciał 🤣

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mógł się bardziej wysilić, np.: Statua Krystyny z Komprachcic.

      Usuń
    2. No mógł. Może jeszcze zmieni 😁

      Usuń
  4. Miałem napisać, że ta Buka jest japońską wersją Buki i widzę, że zapomniałem. Ta nasza polska Buka z łódzkiego studio SeMaFor była kukiełkowa (kukiełka półpłaska).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba odsyłacz się nie dodał:
      https://youtu.be/e2rb87KrCWA?si=-vFDBvYlHiSqzwU5

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

124. Panie, ty się tym zajmij!

 Prawdopodobnie znasz hasło zawarte w tytule. Jest to jeden ze sloganów promocyjnych chrześcijaństwa, a jego atrakcyjność polega na tym, że niesie przesłanie o obecności wszechmocnego opiekuna, który za ciebie rozwiąże problemy. Zresztą, nazywanie jakiegoś bóstwa swoim ojcem, też ma podobne znaczenie. Ponieważ w życiu bywa ciężko, przyda się wszechmocny tatuś. Trochę to dziwne w ustach dorosłych ludzi, ale nie każdy człowiek jest dojrzały emocjonalnie. Metryka nie ma tu wiele do powiedzenia. Biblia również, bo przecież niejaki Bóg dał ponoć człowiekowi wolną wolę, żeby jednak sam się sobą zajął.  Moim psychologiem jest ksiądz. - Nauczycielka z mojej byłej pracy. Powyższe zdanie wypowiedziała moja cierpiąca na zaburzenia lękowe, wychowana w alkoholowej, ale wysokofunkcjonującej rodzinie koleżanka. Perfekcjonizm, pracoholizm, zaburzenia kontroli, to problemy, z którymi boryka się na co dzień i są one tak jaskrawe, że widzę je nawet ja. Pomimo tego, że zwłaszcza w pandemii, miała...

132. Ani terapeuta, ani etyk, ani też pedagog. Z pewnością nie medyk.

Jeżeli mieszkasz w Polsce, prawdopodobnie spotykasz się na co dzień z próbami przekonywania, że ksiądz, to taki dobry pan, który jest takim superpsychoterapeutą. Znaczy się, psychoterapeutą, tylko że o niebo lepszym od tego po psychologii i odpowiednich studiach dodatkowych. Otóż ksiądz nie jest psychoterapeutą! Ksiądz jest dokładnym przeciwieństwem psychoterapeuty. Celem terapeuty jest sprawienie, by osoba terapeutyzowana wzięła na siebie odpowiedzialność za własne życie, podczas kiedy ksiądz wciska kit, że jej życiem zajmie się niejaki Jezus Chrystus, trzeba mu tylko zaufać. Psychoterapeuta powie terapeutyzowanemu: "Przestrzegaj zaleceń terapeutycznych". Ksiądz mu powie: "Ufaj Panu". Spotykasz też niewątpliwie sugestie, że ksiądz (ewentualnie katecheta) jest przygotowany do nauczania etyki. Otóż ksiądz nie jest etykiem! Ksiądz jest dokładnym zaprzeczeniem etyka. Etyk rozważa dylematy moralne, wie, że w realnym życiu niektórych problemów nie sposób jednoznacznie ro...

131. Menelski cud.

W 2-gą niedzielę zwykłą, czyli 18-go stycznia wierni w kościele katolickim mieli nie lada gratkę, albowiem odbywało się wtedy w świątyniach jedno z ciekawszych czytań Ewangelii, traktujące o weselu w Kanie Galilejskiej. Zastanawiasz się czasem, o czym jest ta opowieść? Na wszelki wypadek ją przypomnę: Ewangelia (J 2, 1-11) Trzeciego dnia odbywało się wesele w Kanie Galilejskiej i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa rzekła do Niego: — Nie mają wina. Jezus Jej odpowiedział: — Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? [Czy] jeszcze nie nadeszła godzina moja? Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: — Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie. Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Jezus rzekł do sług: — Napełnijcie stągwie wodą. I napełnili je aż po brzegi. Potem powiedział do nich: — Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście we...