Właściwie chodzi o tzw. "encykliki", technicznie to jednak to samo. Chodzi o to, że pan papież tak sobie chodzi i chodzi, leży i leży, siedzi i siedzi, aż coś mu do łba strzeli. To natchnienie. Wtedy zaczyna pisać list na jakiś ważny życiowy temat. Najchętniej taki, o którym nie ma pojęcia, np. małżeństwo albo bóg. Ponieważ jest jednak porządnie natchniony, nie przeszkadza mu to w kontynuacji pisania, aż skończy, zobaczy że jest to dobre i każe opublikować.
Z punktu widzenia Polaka, to czerpanie wiedzy na tematy życiowe wprost z okolic rzyciowych jest ciekawą grą słów. Z punktu widzenia nauki, równie dobrze mógłby wróżyć z fusów.
To ciekawe, że naukowiec zanim coś opublikuje, przeprowadza setki badań, takich jak eksperymenty, obserwacje, ankiety, doświadczenia, później je dyskutuje, broni wniosków, a tu się okazuje, że można tak prosto! Niemal jak król Julian XIII: Szybciej, zanim do nas dotrze, że to bez sensu!!!
Niektorzy nie sa 'papierzami' nawet a tez tak pisza. :))). Wlasnie przeczytalam. :))). Z 'rzycia' wziete, to swiete.
OdpowiedzUsuńNie odmawiaj papieżowi zasług, tak dla 1,422 miliarda to tylko on pisze. A już gadanę o tym, o czym nie ma bladego pojęcia, ma taką, że tylko Janusz Korwin Mikke w najlepszych chwilach go przebijał.
UsuńTo natchnienie to bezrozumna wiara we własną genialność.
OdpowiedzUsuńZaznaczyć należy, że palmę pierwszeństwa w tej bufonadzie w ostatnim półwieczu dzierży nasz rodzimy pyszałek z Wadowic, który posunął się do tego, że zakazał wybitnemu ponoć teologowi ze Szwajcarii, Hansowi Küngowi nauczania w imieniu wiary katolickiej, bo uporczywie w swych pracach przypominał, że pan papież jest nieomylny jedynie w sprawach wiary, w pozostałych już nie. Rozsierdziło to Karola, tupał nóżką, paluszkiem groził, aż zrobił to co zrobił.
UsuńNaukowiec korzysta z naukowych odkryć, a papież z dwóch tysiącleci chrześcijańskiej myśli teologicznej i ewentualnie z podpowiedzi samego Pana Boga. Dla mnie to żaden problem, bo nie czuję się odbiorcą encyklik.
OdpowiedzUsuńMoże jednak pospieszyłem się z komentarzem:
UsuńWidzę, że Magdalena Środa napisała u siebie na FB:
Czytam encyklikę Leona XIV o wspaniałości człowieczeństwa, na przemian z Benjaminem i jego tekstem o Aniele Historii, który patrząc w przeszłość widzi tylko katastrofy, pożogi, trupy a którego skrzydła wiatrem wiejącym od raju pchają dalej ku kolejnym nieszczęściom związanym z postępem. Leon ostrzega przed możliwą katastrofą, którą sprowadzić może AI.... czytać go warto, encykliki zawsze są dobrze opracowane i chyba tylko one w dzisiejszych czasach post.. mogą sięgnąć po tak fundamentalne sprawy. Ach! gdybyż poziom intelektualny naszego kleru wzniósł się choćby na milimetr wyżej w kierunku papieża, Polska byłaby milszym krajem.
Problem jest, być może go nie dostrzegasz, ale był taki pan, który napisał Mein Kampf, który odbiorców w porównaniu do papieża nie miał przesadnie wielu, a i tak zdołał narobić bardachy na całym Świecie.
UsuńMyśl teologiczna :-))) Wiesz, że jak coś się opiera na fałszywym założeniu, to nigdy nie wiadomo, czy to falsz, czy prawda, dopóki nie przyjmiesz prawdziwych założeń i tego nie sprawdzisz. A jeśli podstawą rozważań ma być arcydzieło myśli starożytnych pasterzy kóz z okolic Jerozolimy twierdzących, że światło powstało przed jego źródłem, a nasza planeta przed jej gwiazdą, to ja bym na miejscu pana papieża na wszelki wypadek poprosił naukowców o sprawdzenie tego, co wymyślił w oparciu o ten komercyjny przebój wszech czasów literatury.
Fajny przykład. AI i zagrożenia z niej płynące. Temat tak rozległy, że musieliby połączyć siły specjaliści z wielu dziedzin: od informatyki, przez socjologię, psychologię, przedsiębiorczość na ekonomii skończywszy. A pan papież cyk, i swe złote myśli między 1,422 miliarda katolików posyła.
Wiesz Hebius, ja też mam niepokoje związane z patologicznym użyciem AI, ale nie piszę na blogu przestróg na ten temat, bo w przeciwieństwie do papieża wiem, że jest on zbyt obszerny, bym go ogarnął, więc nie będę pouczał innych.
Bardzo wysoko oceniasz pana papieża, skoro uważasz, że on sam uważa swoją pisanienę za genialną. Skłaniałbym się raczej ku przyuszczeniu, iż on doskonale wie, że pisze banialuki, tylko wie również, że te 1,4 mld chrześcijan tego nie wiedzą.
OdpowiedzUsuńWłaściwie o tym najnowszym niewiele wiem, mam tę polską przypadłość, że jak myślę "papież", to "ten papież", zboczenie narodowe. Przynajmniej do czasu, aż najnowszy papież nie uczyni czegoś spektakularnego. Spodobała mi się jego (tego nowego) ocena działań Trumpa, ale poza tym, to niezbyt jeszcze wiem, jaka jest jego strategia. W każdym razie papież, nie ten nowy, tylko ten papież miał bardzo butne zachowania odnośnie swych dumań na tematy przeróżne, jak to wyżej napisałem w komentarzu do @Tomka, posunął się do zakazu nauczania w imieniu kościoła dla wybitnego ponoć szwajcarskiego teologa (powodem było uparte przypominanie teologa, że pan papież jest nieomylny jedynie w kwestii wiary, podczas gdy Karol się upierał, że mimo wszystko Bogu go natyka), a teraz mi się przypomniało, że zakazał też sprzedaży książek Jezuity Anthony'ego de Mello jako literatury katolickiej, bo Wojtyła znowu nie kumał, że jest on Hindusem, więc wyrósł z tamtej kultury, a nie z wadowickiego grajdoła i siłą rzeczy jego przypowieści mają konstrukcję kojarzoną nad Wisłą z buddystami, bądź hinduizmem (Polacy sami nie wiedzą z czym, bo raczej mało znają temat, zwłaszcza katolicy). W każdym bądź razie kwestią otwartą pozostaje, czy Wojtyła czynił tak dlatego, że wierzył w swą nieomylność, czy też był zwykłym burakiem z Grajdołkowa, któremu władza uderzyła do głowy i chciał pokazać, kto tu rządzi.
Usuń