Jeżeli sięgniesz pamięcią w przeszłość, do lat nauki historii, przypomnisz sobie ciekawą zależność: Wszelakiej maści autokraci potrzebowali jasno sprecyzowanego, łatwego do identyfikacji wroga. Żyd, Cygan, komunista, Ukrainiec, Niemiec, Polak, Rusek, Pers, Kartagińczyk, Filistyn. W mafii stworzonej przez Wojtyłę rolę taką pełnili komuniści i ateiści. O ile krzywdy zadane przez państwa komunistyczne w imię idei można wskazać, o tyle ateiści po prostu nie wierzą w bogów, co wadowickiemu miłośnikowi pomników własnych było ewidentnie nie w smak. Stąd na przykład podczas wizyty w Ukrainie raczył był powiedzieć "musimy przeciwstawić się zalewowi ateizmu!", a jego słowa nie zostały uznane za oburzające, no bo jakże by to było, by nasz santosubito robił coś oburzającego?! Nie wolno się oburzać na pana papieża, ny-ny-ny!!! A gdybym to ja, albo co gorsza liberał jaki powiedział "musimy przeciwstawić się zalewowi katolicyzmu!"...??? Aaaaa..., to wtedy byłaby zupełnie inna sytuacja!
Wspomniałem sobie Wojtyłowy apel z tournée po Ukrainie, bo zupełnym przypadkiem natknąłem się na reklamę książki niejakiego Jana Lewandowskiego pt. "PRZECIW ATEISTOM", w podtytule zaś stoi "52 odpowiedzi na najczęstsze zarzuty ateistów i antyklerykałów". Taka ściągawka dla katolickiej farmy trolli. Gdy mi kiedyś wpadnie w ręce, to nie omieszkam się tu podzielić uwagami, obawiam się jednak, że może nie wpaść, gdyż tak "zachwyciła" czytelników, iż nakład wyniósł 380 + 30 egzemplarzy. Prawdziwy "biały kruk" 😁. Osiągnąć takie zainteresowanie w epoce masowego druku, komputeryzacji i internetu..., to trzeba kompletnie nie mieć boskiej przychylności! Za to tytuł wspaniały. Nawet nie wiedziałem o istnieniu gościa, a on już jest przeciwko mnie!
Jako ateista poczuwasz się do wspólnoty z ateistami zwalczającymi religię w ZSRR i krajach powstałych po jego rozpadzie?
OdpowiedzUsuńNie. Ani jako ateista, ani jako ja. Podobnie jako abstynent nie poczuwam się do wspólnoty z osobami walczącymi z alkoholem. Ja go po prostu nie piję, a jeżeli już walczę, to z uciążliwościami i zagrożeniami powodowanymi przez pijących.
UsuńTo dobrze.
UsuńJP2 odwiedził Ukrainę w 2001. Nie wiem, na jakim etapie demokratyzacji było wtedy to państwo, ale myślę, że bliżej mu było do Białorusi niż EU, bo Euromajdan to dopiero lata 2013-2014.
Nie wiem, skąd wziąłeś ten cytat, w każdym razie jeśli nawet papież tak powiedział, nie widzę w tym nic bulwersującego. Tak samo jak w wypowiedziach Tuska, by ograniczyć wpływ Kościoła w Polsce do zera.
A gdybym powiedział "Musimy się przeciwstawić zalewowi katolicyzmu"?
UsuńTusk dodał warunek "jeżeli chodzi o państwo". Bardzo istotny, mówiący o konstytucyjnej zasadzie rozdziału Kościoła od Państwa.
Nie widzę żadnego problemu dopóki chcesz się przeciwstawiać tylko słowem, bez użycia siły i terroru :)
UsuńDokładnie jak ja. Problem tkwi w tym, że ani ja, ani papież, nie zawarliśmy w tym zdaniu warunku, który TY zawarłeś. A sam pan papież dobrze wiedział, jakie metody stosował Kościół, ba, wie dobrze do jakich metod on się uciekał.
UsuńNo tak, mechanizm budowania tożsamości na kontraście do 'innego' jest stary jak świat i wciąż ma się świetnie. Najciekawsze jest to, że ateizm to po prostu brak wiary, a w retoryce instytucjonalnej przedstawia się go jako agresywną ideologię, żeby łatwiej z nim walczyć.
OdpowiedzUsuńJestem ciekawa, czy te 52 odpowiedzi to coś więcej niż tylko znane od lat komunały.
Dokładnie, ateizm to po prostu brak wiary, a nie ideologia.
UsuńPróbowałem coś znaleźć, ale jedyne do czego dotarłem, to jakieś pseudofilozoficzne pytanie autora do ateistów, dlaczego we wszechświecie raczej jest coś niż nie ma nic. No i już w tym momencie nie chciałoby mi się dyskutować z taką "wiedzą", bo nawet jeżeli weźmiemy pod uwagę atom materii, to jest w nim raczej niż, niż raczej coś, gdyż odległość orbity elektronów od jądra jest jakieś 100 tysięcy razy większa od średnicy jądra, większość to pustka. A jeśli popatrzymy na przestrzenie międzygwiezdne, to ilość "niczego" jest przygniatająco większa od ilości "czegoś". I weź tu dyskutuj z takim "geniuszem intelektu". Nie będę przedszkolakowi tłumaczył rachunku różniczkowego i całkowego, nawetr jeżeli chciałby poznać jego podstawy.
Google podpowiada, że wena autora nie opuszcza i popełnił kolejne "dzieło" w ten deseń - "Błędy ateistów" 😄😄
OdpowiedzUsuńNie mogę się doczekać kolejnego dzieła :-) Mam niejasne przeczucie, że autor napisał książkę, bo zwykła rozmowa z ateistą naraziłaby go na odpowiedź.
Usuń:-)))))
UsuńBiałego kruka nie znalazłam ani na OLX, ani na Allegro. Musi być rozchwytywany! Dla równowagi namierzyłam książkę "Jak rozmawiać z wierzącymi" Petera Boghossiana opatrzoną przedmową prof. Joanny Senyszyn 🙂
OdpowiedzUsuńCoś jak bilety na spotkania meczów Zrywu Ubocze w Dolnośląskiej klasie B, też ich nie ma nigdzie.
Usuńnormalnie teraz juz płaczę :-))))
Usuń@Teatralna, a ja właśnie się zorientowałem, jaką piękną tautologię z osobliwą gramatyką stworzyłem w tym komentarzu. "Spotkania meczów", kurde, to się nadaje do archiwum X!!!
UsuńMiałam dwie babcie, jedna bardziej światła, nigdy do niczego nie zmuszała, sukienkowych nie wielbiła , Świadków jehowy szanowała.
OdpowiedzUsuńDruga, kobieta dobra i pracowita, ale w kwestii wiary - bez kija nie podchodź. Nawet telewizja była wrogiem wiary, bo zamiast iść do kościoła woleliśmy czterech pancernych oglądać.
O dziwo, nazywała nas Kalwinami, nie wiem gdzie to słyszała, pewnie w kościele, jako opozycję dla katolicyzmu...
U mnie dziadek ze strony ojca był ateistą, ale wszyscy w rodzinie udawali, że jest wierzący, a on nie protestował. Dopiero po jego śmierci rozmawiałem z kumplem dziadka - nazywali go francuskim komunistą, bo był niewierzący, a osiedlił się w tamtym miejscu po powrocie z emigracji we Francji i do kościoła chodził tylko na uroczystości rodzinne.
Usuń