Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2025

129. Bożonarodzeniowa dawka jadu i nienawiści.

Wierność jest sexy! Dominika Chorosińska. Znaszli tę orędowniczkę wierności? Tak, to ta walcząca z Martą Kaczyńską i Marianną Schreiber o miano wiadomo kogo. Zauważ, że te panie są tak znane z jednego, że nawet nie muszę pisać z czego. To się nazywa RENOMA. O, te zdjęcia zrobiono pani Dominice pół roku temu, gdy wykrzykiwała "cała Polska na kolana i do przodu". Jak widzisz, w tym świętym zapale brakuje tylko piany ściekającej z przepełnionych miłością bliźniego ciepłych ust gorliwej katoliczki. Zanim Ci zdradzę, czym pani posłanka zasłużyła sobie na wzmiankę na blogu antyklerykalnym, zapoznaj się proszę z poniższym fragmentem "Makbeta" Szekspira. SCENA III. Step. Pioruny. — Wchodzą trzy Czarownice. 1 CZAROWNICA Gdzie byłaś, siostro? 2 CZAROWNICA Zabijałam świnie. 3 CZAROWNICA A ty gdzie? 1 CZAROWNICA Żona majtka w swym fartuchu Miała kasztany; mlaska, mlaska, mlaska! Daj mi, mówiłam. — Precz stąd, czarownico! Otyłe ścierwo zawołało do mnie. Mąż jej na Tygrze płynie ...

128. Atmosfera Świąt.

 Mój ostatni dzień pracy przed Świętami. Chcę jechać do domu, ale się nie da. Korek na parkingu sprawia, że nim wyjeżdżam z jego terenu, mija 35 minut. Obiecuję sobie robić zakupy z rana, po odwiezieniu żony do pracy. Działa. Da się kupić coś na obiad bez walki o przetrwanie. W sobotę łamiemy tę zasadę, planujemy z żoną kupić żarcia na tydzień, przy okazji chcemy zjeść brunch na mieście. No i mamy, czego chcieliśmy! Mimo tego, że wybrałem najbardziej odległe, najmniej uczęszczane centrum handlowe, mam poczucie, jakbym trafił na jakiś zbiorowy trans zakupów: towary wylewają się z głębokich wózków, służących prowadzącym je konsumentom za taran. Co chwila jakiś babsztyl najeżdża na mnie tym pociągiem pancernym nawet nie spoglądając w moją stronę. Chcę wykrzyczeć pamiętną kwestię kierownika produkcji, Jana Hochwandera z "Misia": "Won, won, won, wszyscy won, wypłacić po pół dniówki i won"! Dopadamy do kasy, płacimy, idziemy na brunch. Mamy pecha, wybrana przez nas jadłod...

127. Na odejście dewianta.

 Zauważasz, jaką euforię wśród reformowalnej części katolików wzbudziło odesłanie Marka Jędraszewskiego (zawód wykonywany - arcybiskup metropolita krakowski) na emeryturę? Zwłaszcza, że jego następcą został mający opinię postępowego (chciałem napisać "liberała", ale bez przesady) Grzegorz Ryś. No i fajnie, że ludzie dostali nadzieję. Jako patrzący na to z boku ateista i antyklerykał nie podzielam jednak tego radosnego nastroju. Grzegorz Ryś był już kardynałem, gdy najbardziej prestiżową archidiecezją zarządzał do cna zdeprawowany Marek Jędraszewski. Wyżej stojący w hierarchii Ryś władał "tylko" archidiecezją łódzką. Po co w takim razie jest jakiś papież, skoro nie potrafi pogonić w cholerę moralnego degenerata i osadzić na jego miejsce kogoś o czystszym sumieniu? Takie to było trudne? Dyscyplinarnie pozbawić władzy Jędraszewskiego i na jego miejsce wstawić Rysia? Zgodnie z moją najlepszą wiedzą, pan Marek i tak wcześniej czy później odwali kitę, skoro pan papież cze...