Przejdź do głównej zawartości

090. Co na to pan Jędraszewski?

Z szerokim bananem na twarzy czytałem tzw. "List pasterski" niejakiego Jędraszewskiego Marka na temat songów, które można śpiewać w kościele. Wyobraź sobie, że niepokoją go pieśni chrześcijańskie, które nie korespondują z liturgią. Śmiechu jest naprawdę kupa, bo pieśni pieśniami, ale sam pan Marek słabo koresponduje z liturgią podczas kazań szczujących na osoby homoseksualne, czy dzieci gwałcone przez duchownych, a nieodmiennie zamieniających kościół w polityczną chlewnię. Taki śmieszek-żartowniś się trafił krakowskim wiernym! Co tam nasz dowcipas, skoro coraz mniej księży wie, co się powinno znaleźć w liturgii? A skoro nie wiedzą, to jak mają dobrać pieśni, które z nią korespondują?!


Tymczasem w nie tak znowu odległej Irlandii, kraju z tradycjami chrześcijańskimi o ponad pół tysiąca lat starszymi, niż Polska, w kościele świętej Mary od różańca w Nenagh odbył się pogrzeb Shane'a MacGovana. Wyobraziłem sobie Jędraszewskiego przyglądającego się temu widowisku i napisałem krótką przyśpiewkę dedykowaną Markowi od politycznej chlewni. Można ją śpiewać na melodię zamieszczoną powyżej.

Heeeej, kieby Jędraszewski widział pogrzeb w Nenagh,

Heeeej, toby się wnet zesrał i by była bieda!



Glen Hansard and Lisa O'Neil - Fairytale of New York - Shane MacGowan's funeral.

Gorąco Cię zachęcam do przejrzenia wszelkich materiałów dotyczących pogrzebu Shane'a. Porównasz uroczystości irlandzkie, gdzie w centrum jest człowiek, do tego co się dzieje w Polsce, gdzie gwiazdami są kapłani. Zobaczysz jaką kupę zakorzenił kościół wojtyłowy, w którym księża sprowadzają życie ludzkie do tego, czy wierzyli i praktykowali. Zauważysz, że podczas pogrzebu MacGowana ludzie śpiewali jego piosenki, a w pewnym momencie zaczęli tańczyć. Nie dlatego, że mieli ochotę się zabawić. Jeżeli oglądałeś koncertowe występy Shane'a, bez trudu zrozumiesz, że to korespondencja z tą chwilą, gdy schorowany artysta prosił do tańca artystkę śpiewającą żeńską partię tego przejmującego duetu bożonarodzeniowego. Wyglądało to, jakby alkoholowe zombie nie chciało wypuścić życiowej partnerki. Ten moment, to samo mięso irlandzkiej kultury. Setki tysięcy irlandzkich kobiet rozumie bez słów o co chodzi. Wiedział i Shane, w końcu to był właśnie on. Irlandczycy nie boją się opowiadać o zmarłym, bo chodzi o to, żeby go zapamiętać takim jakim był, a nie okradać go pośmiertnie z jego osobowości.


Nick Cave - Rainy Night in Soho.

Wyobrażasz sobie, by podczas polskiego pogrzebu ksiądz zaprosił przed ołtarz główny ateistę tylko dlatego, że był przyjacielem zmarłego i chciał go pożegnać jego piosenką? "Rainy Night in Soho", ballada o upadłych przyjaciołach, z których część UPADŁA DO NIEBA, a część DO PIEKŁA. Nick Cave walczy ze szlochem, a głos mu drży. Obserwował takich upadków wiele. Nie tylko Shane'a. Zachęcam do odszukania w internecie tekstów obu piosenek.

Jeśli dobrze poszukasz, odnajdziesz film ze złożenia obok trumny przedmiotów upamiętniających zmarłego artystę. Kij do gry w hurling, paczkę herbaty, książkę Jamesa Joycea, płytę dvd z "Ojcem chrzestnym", mały keybord. Zwyczaj przedchrześcijański, symboliczna forma przypomnienia fascynacji zmarłego.

Z utęsknieniem czekam na chwilę, kiedy takie pożegnania staną się w Polsce normą. Jędraszewskiego też pożegnam wspominając kim był, machając rozładowanym wibratorem, napchanym portfelem, dziecięcymi bucikami i nucąc "Wszystko chuj".


Elektryczne Gitary - Wszystko Ch.
P.S.

Przypominam, że dziś rozpoczyna się w Polsce bolesna operacja oderżnięcia od koryta ryja czarnej hydry. Łojojoj!


Joanna Kulig - Dwa serduszka (Zimna wojna) - kliknij "obejrzyj w YouTube".

Komentarze

  1. Już pogrzeb Kory wywołał dyskusje, o dziwo nie tylko w sferach kościelnych.
    Nie tylko Jędraszewski ponosi winę za takie podejście do uroczystości pożegnalnych , spora część społeczeństwa tez nie jest postępowa, niestety...a powiedz komuś, że życzysz sobie pogrzebu świeckiego!
    Długa droga przed nami!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, nie tylko Jędraszewski za to odpowiada, ale jego wyjątkowo nie lubię i w dodatku napatoczył mi się z "listem pasterskim".
      Rok lub dwa lata temu (czas biegnie tak szybko, że nie pamiętam), zmarła matka mojego przyjaciela. Gdy się okazało, że pogrzeb będzie świecki, miejscowe baby z kółka wzajemnej adoracji zbojkotowały go. Dla przypomnienia: Zaczynamy 3-cią dekadę XXI-go wieku!

      Usuń
  2. Nic nie odstręcza tak bardzo, jak próba sterowania sposobem wyrażania uczuć. Niezależnie od powodów. To w istocie próba narzucania innym tego, co i jak powinni myśleć. Pozostałość czasu, kiedy nieprawomyślni byli skazywani na stosy, banicję, kryminał.
    Dopóki kler tego nie zrozumie, będzie tracił wyznawców. Kiedy zaś zrozumie, samodzielnie zacznie myśleć, ze skutkami łatwymi do przewidzenia.
    Jest w tym swoisty tragizm. Może nawet jakiś powód do współczucia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ogóle ręczne sterowanie sposobem wyrażania uczuć jest niemal niemożliwe. Owszem, można kogoś zanurzyć w danym środowisku, wyrażającym w jakiś sposób uczucia i wtedy jest szansa, że z czasem zostanie on przejęty przez zanurzonego, ale to po pierwsze, czasochłonne, a po drugie, wymaga znalezienia odpowiedniej grupy, w której można zanurzyć delikwentów. No i nadal nie daje pełnej gwarancji, bo szanse sukcesu zmaleją, jeśli zanurzenie będzie na siłę - wtedy może nastąpić kontestacja.

      Usuń
  3. Tak tak, Polacy powinni naśladować we wszystkim bardziej cywilizowany zachód i USA. Nie mogę się doczekać aż przejmiemy też Święto Dziękczynienia i będziemy się spotykać przy indyku w czwarty czwartek listopada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już Ty wymyśliłeś, @Dariusz. Zwłaszcza to "we wszystkim". W każdym razie, jeżeli nie możesz się doczekać na tego indyka, to go sobie zamów, z pewnością znajdziesz kogoś, kto zawsze na coś na ciepło zje z chęcią i przyjemnością, choćby mnie ;-)
      Na marginesie: Kultura irlandzka bardzo różni się od kultury jankeskiej.

      Usuń
  4. To jest właśnie istotą sprawy: w czasie pogrzebu świeckiego, najważniejszy jest zmarły. Taki jaki był naprawdę. Przeżyłem niedawno taki pogrzeb bliskiej osoby (opisałem go zresztą). W Domu Pogrzebowym dowiedziałem się, że pogrzebów świeckich jest coraz więcej - przybywa ich wręcz lawinowo. Nawet moja teściowa, osoba bardzo religijna i praktykująca stwierdziła, że też chce mieć taki pogrzeb. Wystarczyło, że mistrz świeckiej ceremonii NAPRAWDĘ pochylił się nad zmarłym i poświęcił mu coś więcej niż kilka sekund, potrzebne do wymówienia jego imienia. Bo w przypadku księdza, zwykle reszta to wyuczone, pospolite banały, które każdy słyszał już dziesiątki razy. No i, oczywiście, wszechobecna taca - gdzie jak gdzie, ale na pogrzebie, pośród zapłakanych bliskich, mogliby sobie to darować. Nie potrafią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co ciekawe, w Irlandii wysunięcie wspomnień o zmarłym na pierwszy plan jest obecne także w ceremoniach katolickich - przecież msza pogrzebowa Shane'a MacGovana odbyła się kościele tego właśnie wyznania. Po prostu w Polsce w pewnym momencie upamiętnienie zmarłych przerodziło się w autopromocję upamiętniających: "patrzcie, jaki pomnik wystawiłem, a cierpię tak strasznie, że też popatrzcie na me żałobne szaty, a tak w ogóle to zobaczcie jaki jestem zajebiście wierzący i jaką mszę zamówiłem i jaki jebitną pietę na grobie kazałem wykuć". Nie w każdym przypadku tak jest, ale w wystarczająco wielu, by opisać to jako zjawisko. Przykład: Mój kolega zginął w wypadku w wieku 25 lat. Na grobie despotyczna matka kazała wykuć napis mówiący, że był ich (rodziców) jedyną radością i nadzieją. Pomijając, że było to bardzo nie fair wobec żyjącej córki, to napis odnosił się do nich, podczas gdy w Irlandii, gdyby ktoś chciał wykuć dodatkowe informacje, znalazłoby się tam, że był kochającym synem i narzeczonym, pływał na żaglówkach, jeździł na nartach. Ot, drobna różnica.

      Usuń
  5. To cud, że na pogrzebie mojego taty klecha zechciał odczytać mój wiersz na pożegnanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój ojciec, jako patologiczny dewota, dochrapał się najbardziej uroczystego z możliwych (w przypadku niewolników oczywiście) pogrzebu: Msza koncelebrowana przez 3 proboszczy trzech różnych parafii, ale i tak mieli go w dupie. Kazanie o jego życiu mówiło jedynie o tym, że działał w parafii i przeżył z żoną w chuj czasu (ponad 50 lat małżeństwa). O dzieciach już niezbyt chętnie wspominano, bo ateiści (dlaczegóż, ach, dlaczegóż). A już wcale nie wspomniano o zasługach jako inżyniera, choć dzięki niemu 50 tysięcy mieszkańców miasta miało w domach ciepło. Gdy matka miała prośbę, by odczytać jej list, ksiądz powiedział że oczywiście, po czym olał czytanie, gadał z pamięci i oczywiście popieprzył coś, co było dla matki ważne. Cóż..., też jest patologiczną dewotką, więc dostała, co chciała.

      Usuń
    2. Mój tato był niewierzący i niepraktykujący, mama tym bardziej nie, ale koniec końców razem z moim bratem załatwili pogrzeb chyba dla podtrzymania tradycji (po babciach itd.). Mama zapowiedziała, że co do niej, to jej to zwisa i powiewa, kto ją będzie chował, bo jej i tak już wtedy będzie wszystko jedno. Jedyne życzenie, jakie ma, to kremacja. Tato życzył sobie trumny, no to uczyniliśmy zadość jego woli i przy okazji tradycji.

      Usuń
  6. Dlatego na pogrzebie Staruszka był tzw. ,,Mistrz Ceremonii". Można było odtworzyć kawałek Budki Suflera pt. ,,Cień wielkiej góry", całość była o wiele lepsza od mszy i tego typu rzeczy. U Babci z kolei nie było nikogo, bo żegnaliśmy Ją w siedem osób. Poza tym nie wiedzieliśmy kogo wybrać do prowadzenia uroczystości. Ja na razie planuję na swój pogrzeb właśnie takiego Mistrza, albo też nikogo. Chyba, że coś zmieni się w podejściu kapłanów do tej uroczystości.

    Może i tak być, że za jakiś czas wyda mi się to błahe dość. Na razie jednak nie mam na horyzoncie szans na pracę.

    Pozdrawiam!
    https://mozaikarzeczywistosci.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coraz więcej osób chwali usługi mistrza ceremonii. Mam nadzieję, że jakość ich pracy nie zacznie spadać, na razie chcą wejść na rynek i bardzo dbają o standardy. W każdym razie dla mnie kluczem do jakiejkolwiek ceremonii pogrzebowej powinno być umieszczenie zmarłego w centrum uwagi. Pozdrawiam.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

111. Profanacja.

 Było to 30-go listopada 2024. Temperatura koło 0C, wiał dość silny wiatr. Dwójka nastolatków schroniła się do kościoła pw. Miłosierdzia Bożego w Dębicy, by uprawiać seks. Domyślam się, że w takich warunkach na świeżym powietrzu byłoby niekomfortowo. Woda zamarza, wiatru do pupy nawieje, może jeszcze z piaskiem..., niemiło. Zaczęli od seksu oralnego, a obecni w kościele ludzie coś adorowali. Niby to słowo ma podtekst erotyczny, ale okazuje się, że chodziło o właściwie nie wiadomo co. "Adoracja najświętszego sakramentu" to się nazywało. Zajrzałem do słownika i okazało się, że w chrześcijaństwie sakrament, to obrzęd religijny rozumiany jako widzialny znak lub sposób przekazania łaski bożej, zgodnie z wiarą przez Chrystusa. Z tego co wiem, akurat najświętszy sakrament wymyka się tej definicji, bo nie chodzi o obrzęd, tylko schowane w szafce (może być przenośna) wafle pszenne, o których wierzący stanowczo twierdzą, że jest to mięso denata sprzed 2 tysięcy lat. I to owo coś, w zal...

109. Siła ofiary - siła modlitwy. Zlot patologicznych oszczerców i dewiantów.

 Czasem wierzący uprzedzają mnie z troską, że bez wiary me życie będzie nie do zniesienia. Wtedy przypominam sobie poniższy rysunek: Nie wiem, czy media nagłośniły wystarczająco sprawę, ale 14-go listopada bieżącego roku dowiedziałem się, że odbył się kolejny zjazd patologicznych oszczerców i dewiantów zwących siebie egzorcystami ( kliknij tu, by poczytać ). Zawsze moje myśli biegną wtedy do ich ofiar. Wyobrażam sobie cierpiącą, chorą psychicznie osobę, którą niewoli bandycka rodzina i zamiast wezwać psychiatrę (w dobrych, bogobojnych rodzinach nie może być przecież chorób psychicznych) , wzywają zdegenerowanych hochsztaplerów, którzy na przeróżnie zboczone sposoby (nadzwyczaj często diabła szukają w okolicach intymnych) maltretują "opętanych" , bo kto bogatemu zabroni. Nad tą patologią roztacza opiekę państwo, zresztą dlaczego mnie to nie dziwi, skoro pedofilów ze zorganizowanej grupy przestępczej tego samego związku wyznaniowego chroni również. Nick Cave - Tupelo Skoro pato...

106. Z cyklu: To się dzieje naprawdę.

W każdym razie z absolutnie niepewnych źródeł wiem, że tam na górze taki wielki koleś patrzy, jak się brzydko bawisz pod kołderką. To on nakazał, by na pamiątkę jego śmierci malować jajka i żreć kiełbachę z chrzanem, ale tylko w Polsce. Jak możesz wątpić?