Jeżeli sięgniesz pamięcią w przeszłość, do lat nauki historii, przypomnisz sobie ciekawą zależność: Wszelakiej maści autokraci potrzebowali jasno sprecyzowanego, łatwego do identyfikacji wroga. Żyd, Cygan, komunista, Ukrainiec, Niemiec, Polak, Rusek, Pers, Kartagińczyk, Filistyn. W mafii stworzonej przez Wojtyłę rolę taką pełnili komuniści i ateiści. O ile krzywdy zadane przez państwa komunistyczne w imię idei można wskazać, o tyle ateiści po prostu nie wierzą w bogów, co wadowickiemu miłośnikowi pomników własnych było ewidentnie nie w smak. Stąd na przykład podczas wizyty w Ukrainie raczył był powiedzieć "musimy przeciwstawić się zalewowi ateizmu!", a jego słowa nie zostały uznane za oburzające, no bo jakże by to było, by nasz santosubito robił coś oburzającego?! Nie wolno się oburzać na pana papieża, ny-ny-ny!!! A gdybym to ja, albo co gorsza liberał jaki powiedział "musimy przeciwstawić się zalewowi katolicyzmu!"...??? Aaaaa..., to wtedy byłaby zupełnie inna syt...
Leoś, jak ty mnie zaimponowałeś w tej chwili! Ciężko mi w to uwierzyć, ale stało się coś niesamowitego. Najpierw, w dzień nie byle jaki, bo w Niedzielę Palmową, papież Leon XIV wytłumaczył temu, co to mu od dawna departament głowowy nie-do-MA-GA, żeby spadał na drzewo ze swoimi modlitwami w intencji wygrania wojny, bo niejaki Bogu nie wysłuchuje modlitw tych, którzy prowadzą wojnę. Gdy pośmiewisku Świata, demencyjnemu dziadydze z prezydenckiego stołka odjechał peron i ogłosił rychłe zniszczenie całej cywilizacji Iranu, Leon XIV orzekł bez ogródek, że taki czyn, to zbrodnia wojenna. Potem zaś, gdy przydupasy Trumpa z Pentagonu próbowały grozić przedstawicielom Watykanu z ambasady w USA, pan papież odwołał swoją wizytę w Stanach Zjednoczonych. Mam nadzieję, że rozumiesz co to znaczy. Pierwszy w dziejach papież - obywatel USA powiedział językiem dyplomacji swemu narodowi coś, co w tłumaczeniu na język potoczny brzmi: Dopóki ten ludobójca będzie urzędującym prezydentem USA, dopóty moja nog...